Skarbiec pod Chybotkiem. Karkonoskie podanie o bogactwie i utraconym dziecku.
Pod Chybotkiem miał kryć się skarbiec Ducha Gór, otwierany tylko raz w roku — w Boże Narodzenie. Jedna z wersji podania opowiada o kobiecie, która oczarowana bogactwem zostawiła w nim własne dziecko. To historia o cenie chciwości i o tym, co naprawdę jest skarbem.
Chybotek od dawna budził ciekawość. Ten ogromny głaz, który można było wprawić w ruch, miał według dawnych podań strzec wejścia do podziemnego skarbca. Wierzono, że właśnie tam Duch Gór przechowuje swoje bogactwa: złoto, drogocenne kamienie i minerały.
Dla Walończyków, którzy przemierzali okolice Szklarskiej Poręby w poszukiwaniu cennych minerałów, Chybotek był miejscem szczególnym. To tutaj mieli rozpoczynać swoje wyprawy, odprawiając wcześniej odpowiednie obrzędy.
Wejście otwarte raz w roku.
Podanie mówi, że wejście do skarbca nie było dostępne przez cały czas. Otwierało się tylko raz w roku — w Boże Narodzenie. Pewnego razu pewna kobieta postanowiła wykorzystać tę okazję. Kiedy nadeszła właściwa chwila, wejście pod Chybotkiem otworzyło się, a ona zeszła do wnętrza.
To, co tam zobaczyła, przeszło jej najśmielsze oczekiwania. W podziemnej komnacie zgromadzone były ogromne bogactwa, a złoto i drogocenne kamienie lśniły ze wszystkich stron. Kobieta zaczęła zbierać kosztowności. Była tak pochłonięta tym, co znalazła, że zupełnie straciła poczucie czasu.
W końcu wyszła ze skarbca i wróciła do domu. Dopiero wtedy uświadomiła sobie coś strasznego: zostawiła w środku swoje dziecko. Natychmiast pobiegła z powrotem pod Chybotek. Było jednak za późno — wejście do skarbca zdążyło się zamknąć.
Rok oczekiwania.
Od tamtej pory kobieta przychodziła pod skałę każdego dnia. Czekała i prosiła Ducha Gór, żeby pozwolił jej odzyskać dziecko. Bez skutku. Minął cały rok.
W kolejne Boże Narodzenie wejście ponownie się otworzyło. Kobieta wbiegła do środka, przekonana, że znajdzie tam martwe dziecko. Tymczasem stało się coś zupełnie innego: dziecko żyło, było zdrowe i przez ten rok urosło.
Duch Gór nie ukarał go za winę matki. Przeciwnie — zaopiekował się nim, kiedy ona sama o nim zapomniała. Kobieta zrozumiała swój błąd, oddała zabrane kosztowności i wróciła do domu z dzieckiem. Skarb, dla którego była gotowa ryzykować wszystko, przestał mieć dla niej znaczenie.
Warto wiedzieć.
Opowieść o skarbcu pod Chybotkiem należy do lokalnych podań związanych z dawnymi poszukiwaczami skarbów i Walończykami. Według przekazów skała miała zamykać wejście do podziemnej jaskini pełnej kosztowności, a samo miejsce było związane z wyprawami walońskich poszukiwaczy minerałów i kamieni szlachetnych.
Historia o kobiecie, która zapomniała w skarbcu o własnym dziecku, jest jedną z późniejszych wersji tego podania. Współcześnie pojawia się w regionalnych opracowaniach i opowieściach krajoznawczych dotyczących Chybotka.
Źródło:
- Lokalne podania związane z Chybotkiem i tradycją walońską
- współczesne opracowania krajoznawcze dotyczące Szklarskiej Poręby.
Komentarze
Komentowanie wymaga konta
Zaloguj się e-mailem lub przez Google. Realne konto sprawia, że dyskusja na PASMO zostaje kulturalna.
Zaloguj się lub zarejestruj- Nikt jeszcze nie zabrał głosu. Bądź pierwszy.
Czytaj dalej

Sudety, Karkonosze, Izery... Jak się połapać w nazwach naszych gór?
Sudety to cały łańcuch górski, a Karkonosze, Góry Izerskie, Góry Kaczawskie czy Rudawy Janowickie są jego częściami. Ich nazwy czę…

KARKONOSKIE WODOSPADY: Kamieńczyk. Woda, granit i ślady dawnych poszukiwaczy.
Trzy kaskady, pionowe ściany granitu i wąwóz, który miejscami zwęża się do kilku metrów. Kamieńczyk w Szklarskiej Porębie to nie t…

Duch Gór rąbie drwa i karze nieuczciwego gospodarza.
Za porąbanie drewna zażądał tylko jednego naręcza szczap, a zamiast siekiery użył własnej nogi. W dawnej opowieści Johannesa Praet…